Social media

Nowe posty

piątek, 25 lipca 2014
Klubowa flaga, którą pożegnamy na Rajdzie Finlandii ma ciekawą historię, której nigdy nie zapomnimy.
Publicznie pokazała się na torze Formuły 1 na torze Monza....było to w dniu, kiedy Robert powrócił w kasku i kombinezonie w swoim pierwszym rajdzie po długiej przerwie i wystartował w włoskim rajdzie granatowym Subaru - chyba nie zaprzeczycie, że symbolika jest wyjątkowa.

Swoim widokiem witała nas codziennie przy porannej kawie, a wieczorem żegnała kiedy ostatni raz w ciągu dnia sprawdzaliśmy co tam u Roberta.
Klubowa flaga zawiśnie oficjalnie po raz ostatni podczas zbliżającego się rajdu Finlandii.
Tuż przed rajdem Niemiec...tam gdzie spodziewamy się kolejnego etapu w rajdowej karierze Roberta zadebiutuje klubowa flaga nr 3. Kibice ciągle mogą wpisać się na nią w przeznaczonej na to zakładce.
Rajd Finlandii to szczególny moment dla naszej wspólnej flagi....
Wszyscy razem przeżyliśmy wiele niezapomnianych chwil, ona sama przyniosła Robertowi i Maćkom wiele radości, a przede wszystkim widocznego wsparcia - wtedy kiedy było świetnie, ale i wtedy kiedy było ciężko.
To na niej Robert złożył największy na świecie autograf...
Dziękujemy wszystkim kibicom za wspólne dopingowanie Robertowi, a Robertowi za to, że obdarzył sympatią klubową flagę.

Flaga w liczbach.

Nasza flaga pokonała łączny dystans w podróży:
- w samolotach 33 000 km
- w aucie 42 000 km
Razem daje to 75 000 km podróżowania.



Czasami musiała pokonać długą drogę, by tak jak tu, dopingować Roberta w palącym słońcu Meksyku....

 Ale i śnieg w Szwecji nie był jej obcy.....
 Obłożona kamieniami w Finlandii .....
 Ostrzegała Roberta o niebezpiecznych łukach.....
 Czy bagnistych poboczach.....
 Często zbierała błoto spod kół Fiesty czy Citroena Roberta.....
 Na szczęście tak samo jak wiedzę, doświadczenie czy emocje pochłaniała też wodę.....
 Robert polubił naszą flagę.....
 Towarzyszyła mu wszędzie....
 Od "chłodnej" Finlandii....
 Po słoneczną Sardynię....
 Była znakiem firmowym klubu, wszyscy ją rozpoznawali bez względu na to skąd pochodzili....
 Często była miejscem spotkań....
 Które nie chciały się nigdy skończyć....
 Była na starcie odcinków specjalnych....
 I przymusowo na mecie.....
 Wiele widziała i słyszała.....
 Choć czasami jak w Monte Carlo ciężko było znaleźć dla niej miejsce...
 Zawsze łączyła kibiców.... bo to cel dla jakiego powstała.

***************************************************************************************
Testy Roberta i Maćka.

W wyniku zaczepienia o wystający pień, Fiesta Roberta i Maćka została w czwartek pozbawiona tylnego lewego koła.
Po aż 6 straconych godzinach udało się Fiestę zachęcić do latania.
Jak poinformował Maciek Sz. popołudnie przebiegało już normalnie.

Zdjęcia w galerii poniżej.

Robert będzie szybki, nie ma co do tego wątpliwości, a był tam szybki w zeszłym roku w samochodzie RRC. Ale w Finlandii łatwo kierowcom dać się zwieść złudnemu poczuciu bezpieczeństwa.
Może udać ci się raz czy drugi - ale Finlandia w końcu cię dopadnie, bo prędkości są tu tak wysokie. Sądzę że Robert pokaże solidne podejście, podobnie jak zrobił to w Argentynie.
— Malcolm Wilson dla wrc.com, 24 lipca


Galeria zdjęć:


Galeria Video:





Wypowiedź Roberta przed Rajdem Finlandii.






Od jakiegoś czasu chcieliśmy zobaczyć nowego Forda Fiestę RS WRC na oesach i cieszę się, że dziś mogę ogłosić, że ten czas nadszedł.Nadal współpracujemy z Ford Motor Company, a ich wsparcie techniczne okazało się bezcenne w stworzeniu naszej serii rajdowych Fiest.Obecny facelifting umacnia więź, pomiędzy Fordem i M-Sportem, a nasz najnowszy model produkcyjny Błękitnego Owalu będzie reprezentowany w naszych rajdowych samochodach w najwyższej specyfikacji.
- Malcolm Wilson

*******************************************************************************************
F1 - GP Węgier
Podsumowanie Agnieszki Koszmider.

"Pechowiec wraca do gry"


Mercedes ostatnimi czasy walczy z ciążącym na nim fatum...Najpierw przygoda Lewisa Hamiltona podczas kwalifikacji w Niemczech, później głośny wypadek członków stajni podczas wyjazdu integracyjnego, w którym bardzo mocno połamał się Toto Wolff no i kolejna przygoda Hamiltona w kwalifikacjach, ale tym razem na Węgrzech. Płomienie trawiące bolid Hamiltona pozostawiły go bez słowa – a to rzadkość, by Lewis nie wiedział co powiedzieć. Jako że w przyrodzie musi być równowaga, dziś Lewisowi się nieco poszczęściło. Startujący z alei serwisowej Brytyjczyk „wymodlił” sobie deszcz i choć pierwsze okrążenie nie wyszło Hamiltonowi idealnie, bo wyjechał poza tor delikatnie uszkadzając przednie skrzydło, to po tym incydencie nic nie było w stanie zatrzymać go w pogoni za Nico Rosbergiem, który tak bardzo chciał ścigać się z Lewisem. Cóż...Mówisz - masz.

Dawno nie oglądałam wyścigu z tak dużą ilością tak mocno roztrzaskanych bolidów: Ericsson, Perez...Błędy były dziś bezlitosne z racji mokrego toru. Kilkakrotnie oglądaliśmy wyjazdy samochodu bezpieczeństwa, które niwelowały przewagę Rosberga. Nim się obejrzeliśmy Lewis był już za plecami swojego zespołowego kolegi. Szaleńcza pogoń Hamiltona za czołówką odbywała się w wielkim bałaganie z mnóstwem manewrów wyprzedzania pozostałych zawodników. Akcja za akcją, ataki, błędy kierowców. Największym farciarzem wyścigu został jednak Sebastian Vettel, który po błędzie cudem nie rozbił bolidu w tym samym miejscu co Perez. Efektowny piruet i lekko muśnięta ściana – coś niesamowitego. Późniejsza walka Niemca z Kimim Raikkonenem również zasługiwała na uznanie. Dziękuję też sędziom, że nie pchali się do rzucania karami za byle pierdołę i postanowili się nie mieszać. 

I nagle nastała cisza...Cisza przed burzą aż chciałoby się powiedzieć. No i tak też było – dziesięć ostatnich okrążeń wyścigu to emocje sięgające zenitu – walka o miejsca na podium. Mało kto przypuszczał, że wyścig wygra uśmiech Daniela Ricciardo, a miejsca na podium uzupełnią Fernando Alonso i Lewis Hamilton. Tuż za zawodnikiem Mercedesa na metę wpadł jego zespołowy kolega, Nico Rosberg, który w iście ekspresowym tempie odrobił do pierwszej trójki 15 sekund. Masakryczna końcówka, emocjonujący wyścig...teraz idziemy odpocząć.
***************************************************************************************************************
Finlandia to wyjątkowy, bardzo szybki rajd, ale po Rajdzie Polski nie będzie to aż tak duży skok, jak miałoby to miejsce po Sardynii czy Grecji. Wówczas średnie prędkości byłyby o 30-40 km/h wyższe, co wywołałoby znacznie większy efekt - taki, jak w zeszłym roku. Gdy przyjechałem tam po raz pierwszy, pomyślałem sobie "wow"! Tym razem zmiana tempa z rajdu na rajd nie będzie już tak wielka, ponieważ polskie odcinki też były ekstremalnie szybkie. Wciąż jednak fińskie oesy mają kompletnie inną charakterystykę w porównaniu z polskimi drogami. Jest znacznie więcej zakrętów przez szczyty i układ odcinków też się różni. Tylko prędkości będą podobne. Wystartowałem już w Finlandii w zeszłym roku i mniej więcej połowa rajdu będzie taka sama, jak wtedy, więc przynajmniej wiem czego się spodziewać i na czym powinienem się koncentrować podczas zapoznania. Postaramy się przygotować tak dobrze, jak potrafimy, ale to będzie nasz pierwszy start w tym rajdzie w samochodzie WRC i moja jazda także zmieniła się przez ten rok, więc będzie to kompletnie inny rajd w porównaniu z tym, co zapamiętałem. Przynajmniej wiem, na co zwracać uwagę i jest trochę łatwiej, gdy jedziesz na rajd, na którym już byłeś.
— Robert Kubica
Czytaj dalej / Read more Komentarze kibiców
czwartek, 24 lipca 2014
Jest takie jedno znane wszystkim przysłowie, a które w obecnych czasach stało się mniej popularne -  mówiące o tym, iż pieniądze szczęścia nie dają. Może i nie, ale ich brak od nadmiaru jest bardziej przykry dla każdego i nie trzeba być kierowcą rajdowym, aby o tym się przekonać.
Finanse w obecnych, dość smutnych czasach dają o sobie znać także w sporcie - nikomu z Was nie trzeba przecież opowiadać o płatnych kierowcach w F1... gdzie mają oni czasem więcej do powiedzenia niż nie jeden stary wilk z wielkim doświadczeniem i ścianą pucharów.
F1 to nie wyjątek. 
My skupimy się dziś na rajdach, bo przecież tam kibicujemy Robertowi.

Qatar jak Petronas..
Może powinniśmy zacząć o kosztach kibiców, bo to bardziej powinno nas interesować niż zaglądanie firmom do portfela, być może powinniśmy napisać o cenach biletów w Finlandii czy też w Walii - jednak z wiadomych względów poruszymy dziś sprawę M Sportu co pomoże nam wtedy, kiedy będziemy rozmyślać o przyszłości Roberta.
Trochę obecny sezon, przecież tak ważny dla Roberta Kubicy i dla nas momentami przypomina mi ten z F1, kiedy Robert miał szansę na świetny wynik z BMW. Wtedy kiedy szło mu naprawdę dobrze, ten team nagle odpuścił, zapewniał że zacznie pracować nad bolidem na kolejny rok. Jak to się skończyło wszyscy wiemy.
Jesteśmy na półmetku tego sezonu, co zmieniło się po odejściu Qataru strategicznego sponsora M Sportu.

Bardzo mała ilość testów, ograniczony rozwój Fiesty i jakby przychylniejsze spojrzenie brytyjskiego zespołu w stronę prywatnych klientów R5 skłania do rozmyślań.
Przypomnijmy jak Robert przed rozpoczęciem sezonu wypowiadał się z optymizmem o współpracy z Anglikami, czy to jest to czego oczekiwał....Jak będzie wyglądał kolejny sezon Roberta?
Na te i inne pytania odpowie nam tylko czas.

Zmiany czyli co i kiedy...
Już w lutym tego roku wiadomo było, że M Sport opóźni wprowadzenie zmian.
Zmieniony przód rzekomo wprowadza dodatkowe problemy we wdrożeniu go do aut rajdowych.
Dopiero w czerwcu dowiadujemy się, że oczekiwany debiut nastąpi podczas rajdu Finlandii - facelifting okazał się problematyczny - ponieważ wloty powietrza sprawiały kłopoty z chłodzeniem.
O alternatorze może nie wspominajmy, ale o słabym zawieszeniu dlaczego by nie.
Rajdowa Fiesta jak okazało się choćby na kilku rajdach Roberta potrafi na stosunkowo niewielkim kamieniu urwać dosłownie koło, gdy jak dowiedzieliśmy się po Rajdzie Polski inne ekipy najeżdżając na ten sam gadżet mogły "podróżować" dalej.

Malcolm Wilson na początku tego miesiąca powiedział:
" Moglibyśmy nadal wystawiać ten samochód w kolejnym sezonie, ale jeżeli w tych mistrzostwach stoisz w miejscu, wówczas jesteś przegrany, dlatego bardzo istotne jest to, aby iść naprzód.
Pracujemy tak, jakbyśmy nadal mieli startować w przyszłym roku i oczywiście taki jest plan.
Poprawiona Fiesta nie będzie gotowa na Monte Carlo. Nie będziemy dysponowali tym autem w pierwszych trzech rundach - potem jeżeli wszystko przebiegnie pomyślnie zrobimy największy krok do przodu od 2011r." 

W nadchodzących asfaltach niedoskonałości Robert pokona swoim doświadczeniem na tych nawierzchniach, ale popatrzmy w przyszłość...bo przecież doszkalający się w rajdowym rzemiośle Robert Kubica zacznie być w końcu bardzo konkurencyjnym draiverem.... wtedy odpowiednie było by dla niego auto spełniające jego oczekiwania.
Robert nadal potrzebuje Waszego wsparcia, odrobiny szczęścia i godnego sponsora - choć przecież tak naprawdę to wszystko posiada.


A teraz zobaczmy co o tej sytuacji sądzi nasz ekspert -Prębski Team-
....czyli okiem kierowcy rajdowego - Tomek Porębski.


To co myślę o M Sporcie i  ich podejściu i oczekiwaniach Roberta to jest to tylko moja osobista opinia, gdzie zapewne o wielu sprawach nie wiem, ale..  z pewnością M sport to dobry zespół z ogromnym doświadczeniem, dysponujący dobrym samochodem. Kilkanaście lat M Sport prowadził oficjalny program Forda w Rajdowych Mistrzostwach Świata zdobywając tytuły mistrzowskie wśród producentów. Niestety z końcem sezonu 2012 Ford zrezygnował z wystawiania oficjalnego zespołu w Mistrzostwach Świata i był to początek trudnych czasów dla tego zespołu. Jak wiadomo w motosporcie potrzebne są spore nakłady finansowe, czyli sponsorzy, którzy finansują starty zespołów. M Sport w tym temacie przeżywa spory kryzys, zespół nie ma obecnie sponsorów strategicznych a to,że wystawił swój zespół w obecnym sezonie zawdzięcza olbrzymiemu popytowi na Fiest R5. Zyski ze sprzedaży R5-tek pozwoliły Malcolmowi Wilsonowi kontynuować program startów w WRC. Mając tę wiedzę nie trudno się domyślić,iż M sport dysponuje w tym roku najmniejszym budżetem z fabrycznych ekip..no właśnie fabrycznych. M Sport dzisiaj nie jest w pełni fabrycznym zespołem. Tak naprawdę to obecnie prywatny zespół. Pomimo,iż Ford wspiera w pewnym stopniu ich nadal, to zapewne nie dysponują takim potencjałem jak pozostałe ekipy fabryczne czyli Citroen, Hyundai czy Volkswagen. Zespoły fabryczne wspierane przez producenta mają przede wszystkim odpowiednie budżety, a co za tym idzie bardzo mocno rozwinięty program obejmujący zarówno ciągły rozwój samochodu jak i kierowców. Im większe budżety tym więcej testów, prac nad samochodem, przygotowań kierowców itd. Dla przykładu na Rajdzie Polski VW Polo Sebastiena Ogiera co pętlę dostawało nowy kpl zawieszenia. W M Sporcie nie ma dzisiaj opcji na taki poziom jaki prezentuje VW. Oczywiście to nie oznacza że Kierowcy M Sportu i także Robert jeżdżą starym sprzętem,ale prawda jest taka,że wyniki takie jakie robi teraz ekipa VW z czegoś się biorą. Oczywiście jeżdżą tam bardzo dobrzy kierowcy,ale sprzęt mają jeszcze lepszy. Z informacji wiem,iż Citroen także pracuje nad DS3 aby nadgonić stratę do VW. Mocno rozwija się Hyundai. Jak widać zespoły fabryczne mają nakłady i możliwości rozwoju. M Sport oczywiście też pracuje nad fiestą, w końcu od Finlandii pojadą z nowym nadwoziem, które miało już od Meksyku jeździć, jednak nieoficjalnie mówi się, że po prostu finanse nie pozwalały na to żeby nowa fiesta wyjechała na oesy. Podsumowując M Sport minimalizuje koszty,żeby przetrwać,a reszta zespołów pracuje nad maksymalizacją osiągów nie patrząc na koszty. Końcem zeszłego sezonu chodziły plotki,że Ford powróci do oficjalnego programu od 2015. Byłoby to zapewne zbawienne dla ekipy M Sportu. Charakteryzując podejście angielskiej ekipy najlepiej oddają to słowa samego Roberta, który powiedział,że pewne rzeczy w poprzednim zespole wyglądały dużo lepiej. Robert to profesjonalista od A do Z. W to co robi wkłada ogrom pracy, poświęca się temu w 100% i zapewne liczy na to samo ze strony zespołu, niestety wygląda na to, że tak nie jest. A to wynika ze wielu powodów o których wspomniałem. Wiele też widać gołym okiem. Tak jak ten sezon jest ciężki dla M Sportu, tak samo nie rozpieszcza ten rok samego Roberta. Wynika to głównie z jego braku doświadczenia w WRC. Należy pamiętać, że ten facet samochodem WRC jeździ pierwszy sezon i od samego początku pokazuje niesamowite tempo. Niestety chcąc jechać tempem czołówki, nie mając doświadczenia, które jest niezbędne zaliczył kilka dzwonów. Na pewno nie jest to dobre dla niego,ale to twardy facet i wiec co ma robić. Myślę, że jeśli Robert byłby dzisiaj kierowcą fabrycznym na kontrakcie w jednym z zespołów to po takiej ilości przygód atmosfera w zespole byłaby nieciekawa. (Np. tak było na początku z Latvalą kiedy przeszedł do VW i sporo „dzwonił”) Robert jest kierowcą prywatnym, więc tutaj nie ma takiego problemu, aczkolwiek te wszystkie przygody sporo kosztują i budżet przeznaczony na sezon musi to wytrzymać. Sponsorzy zapewne też woleliby widzieć Roberta na mecie.
***********************************************************************************
Testy Roberta i Maćka.

W wyniku zaczepienia o wystający pień, Fiesta Roberta i Maćka została dziś pozbawiona tylnego lewego koła.

Po aż 6 straconych godzinach udało się Fiestę zachęcić do latania.

Jak poinformował Maciek Sz. popołudnie przebiegało już normalnie.
Jutro testów c.d.

Zdjęcia w galerii poniżej.

Robert będzie szybki, nie ma co do tego wątpliwości, a był tam szybki w zeszłym roku w samochodzie RRC. Ale w Finlandii łatwo kierowcom dać się zwieść złudnemu poczuciu bezpieczeństwa.
Może udać ci się raz czy drugi - ale Finlandia w końcu cię dopadnie, bo prędkości są tu tak wysokie. Sądzę że Robert pokaże solidne podejście, podobnie jak zrobił to w Argentynie.

— Malcolm Wilson dla wrc.com, 24 lipca


Galeria zdjęć:







*************************************************************************************
Zapraszamy kibiców do odwiedzenia zakładki "Nowa flaga klubowa" - gdzie czekamy na wszystkich chętnych do złożenia swojego imienia/nicku na nową flagę.
*************************************************************************************

Wypowiedź Roberta przed Rajdem Finlandii.


Czytaj dalej / Read more Komentarze kibiców
piątek, 18 lipca 2014













Od 31.07 do 03.08 odbędzie się Rajd Finlandii - ósma runda mistrzostw świata.
Poprzedni Rajd Polski ze względu na charakterystykę OS z pewnością dobrze przygotował wszystkie załogi do jazdy na pełnym gazie po luźnych nawierzchniach.
Rajd Finlandii choć nieco młodszy od RP - to jednak jest rajdem  z wyrobioną marką, rajd z tzw. duszą - sam Robert Kubica nazwał go w poprzednim sezonie "perełką" w kalendarzu.  W poprzednim sezonie Robert pojechał tam bardzo dobrze zajmując 2 miejsce w WRC2.














Długie i szybkie proste, usiane gęsto hopami, w których leży klucz do zwycięstwa.
Ze względu na duże prędkości w Finlandii - każdy nawet najmniejszy błąd będzie mocno odczuwalny, ponieważ osiągane czasy przez wszystkie załogi będą mocno do siebie zbliżone.
Hopki i ich pokonywanie wydają się być kluczem do osiągnięcia dobrego czasu.
Andreas Mikkelsen podpowiada jak radzą sobie kierowcy podczas ich pokonywania:

- Zazwyczaj najszybszą metodą pokonywania hop jest jazda z gazem w podłodze, ale jeśli są na to za duże musisz wiedzieć co znajduje się tuż za nimi. Musisz użyć innej techniki w zależności czy za szczytem trzeba hamować czy przyśpieszyć.
Jeśli chcesz pokonać hopkę autem cało, musisz przyhamować przed wyskokiem, a następnie dodać gazu przed oderwaniem się od ziemi. Dzięki temu przód auta utrzyma się w górze, a całe auto wyląduje równo.
Kiedy jesteś w powietrzu od razu to czujesz. Zapada cisza, ponieważ tracisz kontakt z podłożem i słyszysz tylko rosnące obroty. W zależności od hopy widzisz czasami tylko niebo - w takich chwilach potrzebna jest wiara w notatki i prawidłowa ocena prędkości na opisie.
Czasami lądowanie potrafi być naprawdę bolesne. Mnie pomaga wstrzymanie oddechu i zaciśnięciu mięśni do póki znów nie pojawię się na kołach.


W edycji 2014 po 15 latach przerwy wraca próba Harju. Jest to 15 km odcinek na mieszanej nawierzchni w centrum miasta Jyvaskyla.
Z 2013 w harmonogramie pozostały tylko 4 OS.
Dystans do przejechania  to 360.82 km rozłożonych na 26 odcinkach specjalnych.



*********************************************************************************
Testy opon.
Robert Kubica przed rajdem przeprowadzi testy nowych szutrowych opon. Razem z E. Evansem otrzymają po jednym komplecie opon.
Więcej kompletów otrzyma Mikko Hirvonen.
*********************************************************************************
Dodatkowe rajdy.
Robert chciałby więcej dodatkowych testów tak jak ostatni z A Style w Rally del Casentino.
"Nawet małe rajdy są lepsze niż testy. Tylko w nich można zrobić zapoznanie, a potem je przejechać.
Wiem czego mogę się spodziewać po nadchodzącym rajdzie Niemiec, wiem też co mogę poprawić w notatkach, aby lepiej je wykorzystać.
*********************************************************************************
Nowa klubowa flaga.
Wszystkich kibiców zapraszamy do zakładki " Nowa flaga klubowa.
*********************************************************************************
Robert szlifował formę na otwartym torze.
Po "testowym" rajdzie we Włoszech przyszedł czas na otwarty tor gokartowy.
**********************************************************************************
Relacja z GP F1 - przygotowała Agnieszka Koszmider.

Szalona pogoń na Hockenheimring



Po sobotniej sesji kwalifikacyjnej wiadomo było, że niedzielny wyścig nie będzie nudną paradą kierowców, którzy mijają się od czasu do czasu przy pomocy systemu DRS. Pikanterii dołożyły także prognozy pogody...


Choć była to jedna z najlepszych rund sezonu pod względem akcji to na trybunach nie było kompletu kibiców, co było nieco zaskakujące. Tylu niemieckich kierowców w stawce, na dodatek dominujący Mercedes, no i zniżki na bilety jakie „załatwili” kibicom niemieccy piłkarze strzelając 7 goli w meczy z Brazylią... Czyżby to brak Michaela Schumachera był powodem tego, że na trybunach miejscami hulał wiatr? Możliwe, że tak. W stawce nie ma już największej gwiazdy F1 którą dla naszych Zachodnich sąsiadów był Schumi... ba – nie ma go nawet na paddocku. Choć Michaela nie oglądamy już za kierownicą wyścigowego bolidu, to dziś emocji nie brakowało.


Dopiero dwudziesta pozycja startowa Lewisa Hamiltona po wczorajszej kraksie oraz wymianie skrzynie biegów zapowiadała ciekawy start. Na szczęście kierowca Mercedesa nie podzielił scenariusza Kimiego Raikkonena z GP Wielkiej Brytanii i nie zakończył udziału w wyścigu z wielkim hukiem na pierwszym okrążeniu. Wręcz przeciwnie – szedł jak burza, z każdym kolejnym okrążeniem awansując coraz wyżej. Po niespełna 10 „kółkach” Lewis był już na pozycji dziesiątej i nie odpuszczał!


Z wielkim hukiem z kolei odpadł już na pierwszym okrążeniu pretendent do miana największego pechowca roku – Felipe Massa. Kierowca Williamsa po kolizji z Kevinem Magnussenem w pierwszym zakręcie wyleciał z toru dachując. Kraksa wyglądała naprawdę groźnie, jednak zawodnikowi stajni z Grove na szczęście nic się nie stało. W mediach po raz kolejny Massa winę za kolizję zwalał na rywala. Wcześniej taka sytuacja miała miejsce z Perezem, a wymiany zdań na portalach społecznościowych trwały chyba z tydzień. Postawa Felipe, który po przejściu z Ferrari do Williamsa dostał niewiarygodnych skrzydeł zaczyna mnie momentami nieco drażnić. „Byłem przed nim, powinien wiedzieć, że skoro jestem przed nim to powinien hamować” - powiedział Brazylijczyk zapominając chyba o zasadzie ograniczonego zaufania do rywala na torze, który może zrobić coś zupełnie przeciwnego do tego czego oczekujesz. Mawiają, że „kiepskiej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy”, ale Massa nie jest kiepskim kierowcą... Jest tylko momentami...zbyt pewny siebie i przekonany, że będzie tak a nie inaczej. I nagle przychodzi wielkie rozczarowanie.


Jadący na czele Rosberg od początku wyścigu zaczął budować swoją przewagę nad rywalami, co ułatwiała mu walka kierowców, jaka toczyła się za jego plecami. Hamilton jechał jak szalony, wyprzedzając kolejnych kierowców. W walce uszkodził przednie skrzydło w swoim bolidzie, ale nawet ten mały problem nie był w stanie go zatrzymać. Coś niesamowitego...


I nagle gdy rywalizacja zaczęła się naprawdę bardzo dobrze rozkręcać, inżynierowie zaczęli podawać swoim kierowcom instrukcje, które nie tylko były w stanie zdenerwować zawodnika, ale także fanów oglądających wyścig. Chodziło naturalnie o komendę o oszczędzaniu paliwa. Vettel słysząc to zapytał nawet „chcecie bym się ścigał i wyprzedzał, czy oszczędzał paliwo”? Takie instrukcje potrafią zabić najlepszą rywalizację i moim zdaniem FIA powinna zrobić coś z koniecznością oszczędzania paliwa, by wyeliminować konieczność hamowania zawodników przez zespół. Nie ma nic gorszego niż usłyszenie w trakcie najlepszej walki komunikatu o paliwie...


Walka Vettela, Raikkonena i Alonso, pożar bolidu Daniila Kvyata, Alonso kontra Ricciardo, Hamilton kontra Bottas... i bolid Adriana Sutila wpadający w poślizg na wyjeździe na prostą startową. Niestety Niemiec nie był w stanie wrócić do rywalizacji, a jego samochód stanął w bardzo niebezpiecznym miejscu. Usunięcie bolidu było sprawą priorytetową, jednak jak to zrobić nie rujnując rywalizacji? Zamiast wypuścić na tor samochód bezpieczeństwa dyrekcja wyścigu kazała porządkowym przeskoczyć przez ogrodzenie, pobiegnąć na drugą stronę toru i zepchnąć samochód Sutila. Paranoja. Istna paranoja... A co gdyby i tym razem ktoś się potknął, co historia już nam demonstrowała i finał byłby tragiczny? Sędziowie się nie popisali, ale bolid został na szczęście bezpiecznie usunięty z toru. Narażając ludzi...


Realizator nie koncentrował się na tym, jak jedzie lider wyścigu, ponieważ nie prowadził on niemal żadnej interesującej walki... Rosberg wygrał swoje domowe Grand Prix, podium uzupełnił Valtteri Bottas oraz Lewis Hamilton. 




 Robert Kubica i Maciej Szczepaniak rozpoczęli dzisiaj testy przed rajdem Finlandii - niestety od niewielkiej przygody, w wyniku której uszkodzone zostało zawieszenie lewego tylnego koła.

fot. Janne Pievilainen
 Poniżej fotka z pniakiem tym, który odpowiedzialny jest za niedogodności na testach Roberta i Maćka w dniu dzisiejszym. 

Czytaj dalej / Read more Komentarze kibiców
sobota, 12 lipca 2014
fot. Adrian Kruppa KKRK
Dwie minuty i 38 sekund - tyle wyniosła przewaga Roberta Kubicy w klasyfikacji generalnej 34 Rally del Casentino.



Robert Kubica pojechał ten asfaltowy rajd Fordem Fiestą WRC przygotowaną przez A - Style, pilotem Roberta wyjątkowo był Przemek Mazur.
Oprócz 2 OS gdzie na jednym z nich chłopaki złapali kapcia i gdzie kilka km trzeba było dowlec się do mety, a także pierwszy SOS gdzie "coś nie zagrało" - jechali pewnie wygrywając odcinki.
To był najlepszy test przed rajdami asfaltowymi w WRC, które się zbliżają.
Niesamowita atmosfera we Włoszech, a także w naszym Klubie  (kibice stanęli też na najwyższym podium)
sprawiła, że włoski weekend był sympatyczny i niepowtarzalny.
Gratulujemy Robertowi i Przemkowi - dzięki za emocje i dobrą zabawę.
Wszystkim kibicom za wspólne kibicowanie i świetną atmosferę!

Podziękowania dla @Adrian..Kruppa za klubowy akcent na rajdzie i fajne fotki.

Galeria zdjęć:



Galeria Video:




 

Robert Kubica i Przemysław Mazur odnoszą zwycięstwo w Rally del Casentino

fot. Adrian Kruppa KKRK

 


To był bardzo długi i trudny dzień - powiedział Robert Kubica. - Szczególnie ostatni odcinek okazał się bardzo wymagający. Oczywiście, mieliśmy dużą przewagę, więc nie musieliśmy cisnąć. Tuż przed naszym startem zaczął padać deszcz. Nie slickach nie było łatwo. To bardzo trudny odcinek, zwłaszcza w nocy. Mieliśmy udany dzień poza przebiciem opony i problemem z hamulcami, spowodowanym kapciem na pierwszej pętli. Rajd był udany i chciałbym podziękować za tę szansę wszystkim z A-Style oraz właścicielowi teamu. Zespół wykonał bardzo dobrą pracę przystosowując samochód. Musieli wysłać Fiestę do Wielkiej Brytanii. W ciągu czterech dni samochód został przerobiony i wrócił z powrotem na rajd. Bardzo im dziękuję. Mam nadzieję, że ten wynik stanowi rekompensatę za cały włożony wysiłek
.Jakie to wspaniałe uczucie móc napisać - WYGRALIŚMY razem z Robertem Kubicą rajd we Włoszech! Wrażenia, emocje i nauka z takiego rajdu bezcenne! - Przemek Mazur.

*********************************************************************************
Kilka zdań z wyjazdu do Bibbieny na rajd Casentino napisał @Adrian_Kruppa.

Witajcie kubicomaniacy :)
Na poczatku mojej relacji z Bibbieny chcialbym podziekowac wszystkim za mile slowa i komentarze pod zdjeciami, gdyz nie sposob podziekowac kazdemu z osobna.
Gdyby ktos pare tygodni temu w Mikolajkach powiedzialby mi, ze bede pisal dla klubu relacje z rajdu pewnie padlbym ze smiechu
Kiedy we wtorek poinformowano o starcie Roberta w Rally del Casentino cos we mnie zawralo. Pomyslalem sobie, jade, to napewno nie bedzie daleko. Jednak szybko sprowadzil mnie na ziemie Muszka, 700 km w jedna strone. Co teraz ? OK, jezeli sie jeszcze ktos znajdzie to jade, jezeli nie to trudno. W sumie sam sobie nie wierzylem, ze kogos znajde, ale przynajmniej probowalem, szczegolnie w srode wieczorem w klubie i troche na miejscu posrod znajomych, zonie nie bardzo sie usmiechalo jechac na 2 dni taki kawal drogi.
W czwartek wiedzialem juz, ze napewno nikt sie nie znajdzie, a juz taki bylem nakrecony na ten rajd wiec co mi zostalo, dzwonie do zony i mowie ze jade sam, a ona, ze tez pojedzie ale jedziemy na 2 noce juz w piatek popoludniu.
Zostalo mi juz tylko zarezerwowac hotel, ale bylem happy. W piatek, 6 godzin pracy ciagnely mi sie jak caly tydzien.
Wyjechalismy punktualnie o 14:00, chcialem godzine predzej, ale jak to zwykle bywa nie dalo sie ;)
W Niemczech zaczely powoli robic sie korki, ale jakos poszlo, w Austrii podobnie. Kiedy wjechalem do Wloch najpierw w miare grzecznie przejechalismy przez gory, az trafil sie tzw. "zajac" wkoncu czulem, ze jedziemy, a nawigacja pokazywala coraz fajniejsza godzine przybycia. Niestety na obwodnicy Bolonii czekal na nas kilometrowy korek, godzina straty.
Super, nie zobacze juz dzisiaj Roberta pomyslalem lekko zalamany :( Za Bolonia bylo juz OK i znowu trafilem na fajnego zajaca ;)
Nasz hotel znajdowal sie w miejscowosci Badia Prataglia, czyli idealnie po drodze do Bibbieny. Co z tego skoro czas przybycia do bazy rajdu wynosil okolo 22:00, a pierwszy odcinek wystartowac mial o 21:00. Nagle dostaje smsa od Muszki, ze Robert startuje dopiero okolo 23:00, wtedy odzylem, blyskawiczna rejestracja w hotelu i dalej do Bibbieny. A tam jak sie mozna bylo domyslac nastepna katastrofa, gdzie zaparkowac, wszystko zapchane. Po okolo 45 min znalezlismy miejsce w jakiejs bocznej uliczce, bez znakow straszacych o odholowaniu.
Juz tylko minuty dziela mnie od zobaczenia Roberta, podjezdzaja jakies rajdowki, patrze na numery 4, 3, 2.... 2 pojezdza na rampe startowa, a gdzie Robert ? Kurcze przegapilem to :( Zaczepiam kogos i mowie KUBICA, pokazuje mi ze juz pojechal. Zaczynam biec, nie wiedzialem nawet, ze mam jeszcze taka kondycje.
I jest, widze zaparkowana Fieste jako pierwsze autko, a Robert z Przemkiem stoja obok. Bylo juz oczywiscie ciemno, a swiatla na tym parkingu nie nalezaly do najmocniejszych, ale po doswiadczeniach z Mikolajek wiedzialem, ze musze teraz zdobyc autograf, bo jutro moze byc ciezko, nastepnego dnia okazalo sie jak bardzo sie mylilem ;)
Wyciagam Subaru z plecaka, przechodze po murku kolo Fiesty i wolam Robert, pokazujac autko. Robert widzi mnie, ale jest juz chyba po autografach, wolam jeszcze raz: " Robert, w Mikolajkach mi sie nie udalo dostac autografu"  slyszac polskie slowa podszedl do mnie i Impreza WRC stala sie pelnowartosciowa. W tym momencie wiedzialem juz, ze oplacalo sie tu przyjechac.
Aaa, kilka osob widzac jakiego mam swira na punkcie Roberta, zrobilo sobie ze mna i "swiezo" podpisanymSubaru zdjecia :)
OK mozna by powiedziec, ze dzien zakonczony sukcesem, ale nie do konca. Obiecalem zrobic niespodzianke w klubie, wiec szybko znalezlismy fajna kafejke z WiFi i poszly zdjecia :)
Jak dla mnie piatek zakonczony sukcesem, przed 1 dotarlismy do hotelu wykonczeni ale szczesliwi, w szczegolnosci ja.
Sobota, naszczescie rajd nie zaczynal sie o 8 rano wiec moglismy troszke pospac, w hotelu tez mielismy WiFi, ale ja nie mialem jeszcze nowych zdjec, wiec poczytalem sobie troche komentarze i wyobrazalem sobie jaka robiliscie mine gdy zobaczyliscie mnie przy znaku Bibbiena.
OK, jedziemy do Bibbieny szukac servisu, nie bardzo wiedzialem gdzie, ale Bibbiena to nie Warszawa wiec chyba szybko znajde.
Dojezdzajac do celu, mowie do zony, zobacz, jedzie z przeciwka jakas rajdowka, NIE TO NIE JAKAS RAJDOWKA, TO ROBERT !  Skreca w prawo w jakas droge, oczywiscie my za nim, po 200 metrach droga skreca lekko w lewo i Robert zatrzymuje sie. Odstawiam auto gdzie popadnie i do Fiesty, zdjecia zdjecia.....   Nagle ktos wola do mnie, patrze to jakis gosc z obslugi i pokazuje, ze zaparkowalem we wjezdzie na parking, ja do niego "ale KUBICA"   rozlozyl ramiona i pokazal, ze mam przestawic auto, faktycznie, wystarczylo 10m dalej przejechac :)
A Robert dalej sobie stoi gdzie stal, zupelnie rozluzniony, podeszlem i powiedzialem mu, ze jestem tu z klubu chyba jako jedyny i pokazalem koszulke, wtedy wyciagnal do mnie reke i dostalem fotke marzenie !
Zamienilem jeszcze pare slow z Przemkiem i powiedzial mi ze na odcinek "Dama" nie ma sensu juz teraz jechac, wiec pojechalismy na Barbiano.
Wedlug mapki miedzy Barbiano, a Caiano byla niewielka odleglosc i myslalem, ze moze da sie przejsc na piechote.
Zapytalismy wiec taka mloda parke, jak to jest z tymi odcinkami ipowiedzieli, ze pieszo nie ma szans, a autem to jakies 15 min , ze wlasnie jada na Caiano zobaczyc kilka najszybszych aut i jezeli chcemy to mozemy sie z nimi zabrac. Oczywiscie skorzystalismy z okazji. Kobiety dogadywaly sie w czasie jazdy sprawnie po angielsku, okazalo sie ze chlopak ktory kierowal rowniez jezdzi w rajdach. Droga ktora jechalismy szla pod gorke i miala okolo 2,5m szerokosci, gdy z przeciwka pojawilo sie auto nie musze wam pisac jak ciezko bylo sie minac, ale udalo sie, OK pierwszy bieg ruszamy i auto zgaslo, na to ja "  rally driver, am not sure"  - kupa smiechu w aucie i jedziemy dalej.
Na Caiano zobaczylem pierwszy raz od ADAC w 2003 roku rajdowki smigajace po asfalcie, zawsze mowilem ze marzy mi sie pojechac na rajd szutrowy, ale musze przyznac, ze te WRCe prawie przyklejone do asfaltu robia duze wrazenie :)
Powrot na Barbiano, prawie na styk zdazylismy na przejezd Roberta, ale udalo sie.  Zostalismy jeszcze troche i spowrotem do Bibbiena. Po drodze wyprzedzilo nas pare rajdowek wracajacych z OSu. W glowie pojawila mi sie od razu pewna mysl. Na nastepnym przejezdzie Barbiena, zostaniemy krocej i jak sie uda to dogoni nas Robert. OK trzeba cos zjesc i oczywiscie pare fotek do klubu wyslac.
Pojechalismy jeszcze na 2gi servis, a potem na obiad.  
Postanowilismy nie gonic wiecej po innych OSach tylko wykonac plan na Barbiano 2.
Juz na odcinku, w oczekiwaniu na rajdowki podchodzi do policjanta grupka ludzi i cos tam sie go pytaja, kiedy nagle zaczynaja miedzy soba po polsku rozmawiac, o uszy obilo mi sie, ze chca jechac na jakies inne miejsce wtedy wtracilem sie i mowie, zeby juz lepiej tu zostali, bo nie zdaza i przegapia przejazd Roberta.  Zaczynamy rozmowe i pan patrzy na mnie, odslania troche bluze, bo cos mu koszulka mignela i mowi: Ty jestes z klubu Kubicy? Jestes Muszka hehe ? Na to ja: nie, Adrian jestem :)  A, Adrian, tez wiem.   Powiedzial nam, ze czyta regularnie w klubie, ale nigdy sie nie udziela. Mam nadzieje, ze teraz sie w klubie odezwie ;)  
Oczywiscie pozdrowienia dla tego pana, to bylo bardzo sympatycznie spotkanie :)
PO przejechaniu, moze 5 rajdowek wracamy do auta i jedziemy do Bibbieny, nagle w lusterku pojawia sie zoltawa Fiesta, banan nie schodzi mi z twarzy, przede mna jedzie jeszcze jakies auto wiec czym predzej je wyprzedzam, a potem zwalniam i robie Robertowi droge, do Bibbieny mamy moze z 8 km, wiec zapowiada sie ciekawa podroz. W jednym zakrecie zawieszenie mojego auta musialo chyba mocno sie napracowac ale dalo rade, z tych emocji nawet zona nie powiedziala zebym zwolnil.  I tak dojechalismy az do Bibbieny, Robert odbil jeszcze na jakis punkt kontrolny, a my prosto na servis. Kiedy dojechal, podeszlem do auta i powiedzialem mu, ze jest prosba z klubu, aby nastepnym razem dal predzej znac o takim rajdzie, to wieksza ekipa sie zbierze, na to on, ze decyzja o starcie zapadla w ostatniej chwili. Zapytalem jeszcze czy planuje w tym roku jeszcze cos takiego, na to on, ze nie wie. Powiedzialem, ze OK i zaczalem sie smiac, Robert zreszta tez :))) Chwile jeszcze porozmawialem z Przemkiem o tym nocnym odcinku, ze nie lubie takich bo mam zawsze stresa. On przyznal mi racje, ze to bardzo niebezpieczne odcinki sa.
Na ten nocny odcinek rowniez nie jechalismy, wiec zostalo nam juz tylko jechac do Bibbieny, zaparkowac auto i czekac na naszych bohaterow.
Ceremonia zakonczenia rajdu byla bardzo fajna, Robert super wyluzowany udzielil dlugiego wywiadu z ktorego ja oczywiscie nic nie zrozumialem, ale pieknie bylo posluchac go jak mowi plynnie po wlosku :)
Wracajac do na parking nie chcialo sie wierzyc, ze to juz po wszystkim, troche robilo sie czlowiekowi smutno, z drugiej jednak strony bylem przeszczesliwy z przygody zycia, jaka spotkala mnie na tym rajdzie.
Pozdrawiam wszystkich goraco
Adrian Kruppa

*********************************************************************

Powstała nowa zakładka " Klubowa Flaga" 
- zapraszamy do jej odwiedzenia.
Czytaj dalej / Read more Komentarze kibiców
wtorek, 8 lipca 2014
Sporą niespodziankę zafundował Robert Kubica, na dwa tygodnie przed Rajdem Finlandii. Robert weźmie udział w 34 Rally del Casentino.Na prawym fotelu Maćka Szczepaniaka zastąpi Przemek Mazur.
Choć od pewnego czasu dochodziły takie słuchy to informacja ostateczna jednak zaskoczyła.
Robert Kubica pojedzie Fordem Fiesta RS WRC przygotowaną
przez A - Style.


Udział na tym asfaltowym rajdzie będzie z pewnością świetną okazją do prób przed zbliżającymi się
asfaltowymi rajdami w kalendarzu WRC. Czekamy zatem do najbliższego weekendu. Rajd potrwa od 11 do 12 lipca.
Livetiming TUTAJ

Program rajdu.

Piątek.
14:00 Shakedown.
20:45 Ceremonia startu.
20:59 SOS Bibbiena 1.45 km

Sobota.

        11:44 OS Damma 19.76 km
        12:51 OS Caiano  11.34 km
        13:21 OS Barbiano 8.31 km
        15:23 OS Crocina 23.68 km
        16:32 OS Damma 19.76 km
        19:01 OS Caiano   11.34 km
        19:31 OS Barbiano 8.31 km
        21:43 OS Talla  36.88 km
Bibbiena - meta
od 22:48

Wygląda na to, że ten najbliższy weekend będzie dla mnie bardzo pracowity. Potwornie szybki samochód prowadzony przez wyjątkowo szybkiego kierowcę. Nowy opis i kompletnie nie znane mi odcinki. Będę musiał naprawdę wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności

- Przemek Mazur.

Po raz ostatni po suchym asfalcie jeździłem w zeszłym roku w Hiszpanii, za kierownicą auta RRC, dlatego w najbliższy weekend liczę na dobre doświadczenia w samochodzie WRC. Maciek ładuje baterie na wakacjach, a decyzję o starcie podjąłem w ostatniej chwili, dlatego tym razem pojadę z Przemkiem Mazurem na prawym fotelu.

- Robert Kubica 
Galeria zdjęć:

Galeria Video:




W oczekiwaniu na kolejne emocje - zapraszamy na specjalny film od @Gniewko.
Dla wszystkich naszych klubowiczów z poza granic mamy wersję nie z youtube
TUTAJ




Klasyfikacja rajdu del Casentino po pierwszym OS.

1. Corrado Fontana (Focus WRC)
2. Luigi Fontana (Focus WRC) +0.8
3. Felice Re (DS3 WRC) +0.9
4. Rudy Michelini (DS3 R5) +1.4
5. Stefano Mella (C4 WRC) +1.5
6. Alessandro Re (DS3 RRC) +1.7
7. Robert Kubica (Fiesta WRC) +2.3






Czytaj dalej / Read more Komentarze kibiców
piątek, 4 lipca 2014

Żaden artykuł w gazecie, żaden wpis na jakimkolwiek portalu, żadne nawet najlepiej zmontowane video....
Nic nie jest w stanie pokazać rajdowych wrażeń i wspomnień widzianych z perspektywy Kibica, a przecież to oni są najważniejsi zaraz po załogach tam uczestniczących.
Trochę niedoceniani - choć potrafią zrobić naprawdę wiele - 
Dotrzeć z najdalszych zakątków świata czy Polski, wstawać wcześniej niż mazurskie koguty by zdążyć na pierwszy odcinek, wytrwać w pełnym słońcu, w kurzu czy deszczu.
Potrafią wszystko, aby osiągnąć cel - wspólnie i w niepowtarzalny sposób dać piękny doping, oraz okazać wsparcie Robertowi Kubicy i Maćkowi Szczepaniakowi.....
Świetna atmosfera na OS pomogła wszystkim załogom - a kibicującym za ekranem monitorów pozwoliła poczuć jeszcze bardziej emocje na 71 Lotos Rajd Polski.
Słowa uznania i podziękowania dla wszystkich obecnych.


@Lady-D i @ArHet

Na początku chciałabym podziękować wszystkim z którymi spędziłam ten fantastyczny rajdowy weekend :) było po prostu SUUUUUPER :) Powiem szczerze, że osoby poznane w klubie, na żywo są jeszcze fajniejsze :D A piątkowy grill z flagą w tle i tyloma klubowiczami był kwintesencją tej wspaniałej atmosfery :D
Co do samego rajdu, to poza trasami dojazdowymi i zbyt małą ilością ochrony (kurczę wcześniej nigdy bym nie pomyślała, że będę narzekać na brak sejfciaży na rajdzie :P ), rajd był świetnie zrobiony. Punkty dla kibiców wyznaczone w fajnych miejscach, ludzie obstawiający rajd w super humorach i bardzo pomocni ( no poza tym panem co nas na Wieliczki nie chciał wpuścić bo „to droga wyjazdowa” – tylko szkoda, że nam nikt nie powiedział wcześniej, ale i tak się nie daliśmy i pojechaliśmy „pod prąd” :) ). Ogólnie bardzo fajnie zorganizowane. Do tego świetna atmosfera, masa fantastycznych ludzi, z którymi rozmawiało się jak z przyjaciółmi (szczególne pozdrowienia dla małżeństwa z Nysy spotkanych na Gołdapie :) ), po prostu same fantastyczne wspomnienia. Jak już jestem przy Gołdapie, to droga na odcinek była „niesamowita” ;P normalnie poczuliśmy się jak byśmy sami brali udział w rajdzie szutrowym :) Na miejscu mieliśmy widok na "gigantyczną hopkę" ;P szkoda, że nie udało mi się złapać auta w locie :D
Jak jechał Robert, to ciarki były na całym cielę i bałam się, że żadne zdjęcie mi nie wyjdzie bo takie były emocje. W piątek wieczorem, na tzw. zapleczu udało nam się złapać Evansa i Maćka – ten człowiek już w pierwszej sekundzie wydaje się przesympatyczny, zawsze uśmiechnięty i życzliwy dla kibiców nawet o 24 w nocy :) Roberta niestety tam nie spotkaliśmy – wychodził z namiotu i naglę jakby rozpłynął się w powietrzu ;) ale jak to ZimnaMi pisała, on jest mistrzem w uciekaniu :P O Robercie nie będę się za bardzo rozpisywać, bo wiadomo, że to kierowca pierwszej klasy :) To co mi zostało bardzo mocno w pamięci, jeśli chodzi o Roberta, to  skupienie na jego twarzy przed startem na OS Miłki 2. Choć ludzie stali w koło, klaskali, robili zdjęcia on był wpatrzony w jeden punkt, nikt nie był wstanie wtedy odwrócić jego uwagi. W ogóle niedzielny poranek był bardzo ciekawy :) Po trzech dniach biegania, chodzenia spać ok.1 w nocy i wstawania o 5-6 rano, budzimy się a tu pada deszcz :( no nic, trzeba się zbierać i uderzamy na start OS’u Miłki2 :) tam chłopacy wieszają flagę, miły pan z obsługi rajdu zrobił nam klubowe zdjęcie i czekaliśmy z niecierpliwością na Roberta. Najpierw usłyszeliśmy o naprawie alternatora, a później Robert nie przyjechał. Marcin wykonał telefon do naszego "wysłannika" na serwisie czyli Jacka i już wszystko wiedzieliśmy. Gdy Robert pojawił się przed startem dostał niesamowite oklaski i ku naszym zadowolonym minom, stanął centralnie na przeciwko nas :) fotki szły, aż miło było słuchać :) każdy zaczął machać klaskać itd. a Robert był skupiony na maksa. Tego wzroku chyba nigdy nie zapomnę :)
 Jeśli chodzi o innych kierowców, to bardzo miło zaskoczył mnie Sebastian Ogier i Thierry Neuville :) Ogier na konferencji bardzo fajnie wypowiadał się na temat Roberta, Polskich kibiców i samego rajdu, a Neuville urzekł mnie swoja skromnością :) jak usłyszał oklaski jakie dostał to o mało czerwony się nie zrobił :) rewelacyjny kierowca a do tego wspaniała osobowość :) och marzy mi się by w przyszłym roku Neuville razem z Robertem jeździli w Hyundaiu :) Mieliśmy również bardzo miłe spotkanie z Becs Williams która zaskoczona była naszym dobrym humorem i nastawieniem po tym jak Robert nie dojechał do mety OS’u Stare Juchy 2. Ale przecież my wiemy, że takie są rajdy a szczególnie w tym roku.
Podsumowując, wypad był super, widzieć biało-czerwona fiestę mknącą po Polskich szutrach to niesamowite wrażenie a do tego Robert ma jeszcze jeden dar, z którego może nie do końca zdaje sobie sprawę – ma dar ściągania samych fantastycznych ludzi :) Wiem, że to już nie raz było pisane ale jaki Idol tacy jego Kibice :) 
Pozdrawiamy
Lady_D i ArHet

@MadYarpen 

Dzięki wszystkim, z którymi spędziłem ten zajebisty weekend! Wszyscy się chyba zgodzą, że wrażenia z rajdu rewelacyjne, oglądanie czołówki WRC na tak szybkich odcinkach przyprawiało mnie o gęsią skórkę, bo chłopaki cisną niesamowicie. Miło też było widzieć, że Robert jest wśród nich na swoim miejscu! Dla mnie jedynym niedosytem jest to, że nie widziałem tak dużo odcinków jak bym chciał - ale taka specyfika tego rajdu. Za rok będę bardziej spinał pośladki żeby więcej zobaczyć. Albo polecę na Sardynię;)
Natomiast poza samym rajdem jako takim strasznie się cieszę że poznałem Was, kibiców, bo konkretni z was wariaci. Nie mogę się doczekać ponownego spotkania i wspólnego kibicowania i grillowania. I, kurde, rozmów o życiu - a co! 

@Charlie

Marzenie się spełniło, spotkałem naszą załogę, Roberta i Maćka. Zrobiłem kilka zdjęć i filmików. Pomimo przygód mam wielki szacunek do Roberta. Zobaczyć to wszystko na żywo to dla mnie wielkie przeżycie. Postawa zasługuje na gromkie brawa. Walka z czołówką, coś pięknego!
Te wszystkie incydenty i potknięcia wyjdą na dobre. Pech opuści, szybkość jest. Będzie wielka radość. Jestem dumny że jestem świadkiem tego wszystkiego, jednak widok na żywo robi wielką różnicę. W piątek wieczorem spotkałem klubowiczów. Czułem się świetnie. Każdy miło mnie przywitał, o dziwo mnie poznali:D Marcin i Muszka to moi the best friends!!!
Pozdrawiam wszystkich których udało mi się spotkać. HiP się przedstawili, ale po co? KAŻDY ich zna!
Najlepsze dni w moim życiu! Szuter i nasza załoga, która przynosi dumę Polsce!
Czego chcieć więcej?! Na wyniki przyjdzie czas, a jak już przyjdzie to chyba się rozpłaczę!
Pozdro dla wszsytkich!


@ZimnaMi


Tomek prosił o wspomnienia, a ja po prostu napiszę czego się nauczyłam. Okazuje się, że nie tylko nasza załoga uczy się pilnie, lecz także ja dojrzewam jako kibic rajdowy i mam nadzieję jako człowiek. Zresztą gdybym zaczęła wspomniać, to znowu wyszedłby taki elaborat jak z Sardynii. Ciekawe czy ktoś to w ogóle czytał? Poza moim mężem, którego zmusiłam? ;D
         Zrozumiałam, że moje wyobrażenie o przygotowaniach rajdowych nijak ma się do rzeczywistości. Nawet teraz ciężko mi sobie w pełni uświadomić ile pracy i pasji muszą wkładać kierowcy i piloci (piszę to o wszystkich załogach), żeby przejechać cały rajd. A jednocześnie patrząc na nich serce się raduje, bo uśmiechają się mimo tego wysiłku. Uśmiechają się, bo robią to co kochają.
         Nauczyłam się cierpliwości i godzenia się z rajdową nieprzewidywalnością. Test zaliczyłam na Starych Juchach, gdzie mieliśmy naprawdę fajną miejscówkę (ostrzyłam sobie ząbki na zdjęcia HiP). Kiedy okazało się, że nie zobaczymy fieściny odebrałam to bardzo spokojnie. Nie czułam takiego rozczarowania jak wcześniej. Powoli dociera do mnie, że na oesie może zdarzyć się absolutnie wszystko i nawet jeśli Robert nauczy się tego rzemiosła, to nadal będą zdarzały się rajdy, których nie ukończy.
         Odkryłam, że samo kibicowanie, stanie na trasie i machanie do kierowców ma wartość samą w sobie. Nie wiem czy załogom to pomaga czy przeszkadza (mam nadzieję, że jeśli to drugie to tylko w minimalnym stopniu), ale tylko w taki sposób możemy okazać wsparcie i odwdzięczyć się za radość jaką nam dają.
         Najmilsze wspomnienie? Pomyślicie teraz: „na pewno napisze o tym jak Kubek jej pomachał odganiając się jak od natrętnej muchy” albo „opowie o tym jak próbowała zagadać Maćka Szczepaniaka na śmierć, aż biedak musiał się salwować ucieczką do HiPów”. Okazuje się, że najlepsze chwile to te spędzone z naszą ekipą. To niesamowite, że wszyscy są jeszcze bardziej sympatyczni i zakręceni niż przed ekranem komputera. Naprawdę poczułam się jak w jednej wielkiej rodzinie.

@Grzegorz
Co do samej organizacji rajdu to przyznam że przygotowywałem się mentalnie na gorsze, a jak się okazało nie było aż tak źle, przynajmniej w moim odczuciu. Trasy w Polsce w miejscach w których byłem miały całkiem dobrą nawierzchnię, jednak przydałoby się aby było trochę więcej zakrętów. Osoby zabezpieczające rajd chyba za bardzo przejęły się rolą i miały nadmiar czerwonej taśmy bo okręcali nią takie miejsca, gdzie spokojnie ludzie mogliby stać. Ogólnie rzecz biorąc rajd dużo lepiej przygotowany od zeszłorocznego jednak do ideału jeszcze dużo brakuje, a może moja ocena to wpływ pogody która w tym roku dopisała i tylko ostatniego dnia popadał deszczyk. Zaskoczony byłem też dużą ilością zagranicznych kibiców, fajny moment był gdy na Starych Juchach w oczekiwaniu na przejazd trzy grupy kibiców z Estonii, Węgier i Polski uczyły siebie nawzajem hymnów i o dziwo najlepiej im wychodził nasz. O samym Robercie mogę powiedzieć to że widok na żywo pędzącej Fieściny jest czymś mega co trudno opisać słowami normalnie super przeżycie, japa sama się cieszy. Na koniec chciałem Wszystkim Klubowiczom podziękować za wspólne kibicowanie i niezapomnianą atmosferę. Fajnie było poznać kolejne osoby z Klubu, było wspomniane kilka razy ale jeszcze raz powtórzę „Robert przyciąga samych fajnych ludzi”. Podczas klubowego grilla czułem się jakbym spotkał się z przyjaciółmi których znam od dzieciństwa. Żal było wyjeżdżać w niedziele, do zobaczenia mam nadzieje za rok w jeszcze większym gronie :)

@Marcin81

Dawno rymem nie pisałem, bo na rajdzie sił nie miałem, od przyjaciół zacznę może...co na szutrach i na torze i w pokoju, samochodzie, ze mną byli w każdej porze. Czwartek rano ósma dzwoni, Marcin do focusa goni, Diana z Arkiem już czekają, miejsce dla mnie z tyłu mają. Mikołajki najeżdżamy, doping naszym duży damy.Wtem minęły nam godziny, już szczęśliwe nasze miny. Mikołajki znak zielony, już aut widać masy - tony, korki takie jak wąż długie,widać świateł długą smugę, ale szybko to minęło, to policji naszej dzieło. Na słonecznej niespodzianka, stoi nasza klub śmietanka. Krzyki, wrzaski, łzy radości  w końcu poznać można gości, klubowiczów z Polski całej tu z rodziny naszej małej. Teraz szybko na oesa, zdjąć dżinsaki wskoczyć w dresa. Kibicować błyskawicy i pomachać do Kubicy, krzyknąć "Robert Mistrzu jazda!!!" Niech to czasy będą miazga!!! W piątek budzik ustawiony, słychać z dala jakieś dzwony. Na Wieliczki wyruszamy i Kubicy doping damy!!!;-)) Wruuum... przejechał jakie czasy, szybkie Robert lubi trasy, czas poezja rewelacja, na stojąco jest owacja. I z uśmiechem już na twarzy, słonko mocno w głowę parzy, spotykamy się na Grillu,co by trochę dać po grzdylu. Muza,węgiel i kiełbasy, flaga, wafle i chipasy. Klimat mega tak rodzinnie, grillowanie idzie zwinnie, wtem tragedia nie słychana - ręka moja jest zalana, krew się leje, co się dzieje?Marcin prawie nam tu mdleje,dać bandaża, plaster szybko, co by wszystko jakoś znikło,wtem bohater z klubu wstaje, otuch w słowach mi dodaje, Mati niczym ordynator, robi w ranie szybki zator, no i ulga już po ranie,teraz można rajdowanie;-)) Znów sobota pełna wrażeń, dziwnych było jakiś zdarzeń, to i rolki się zdarzały,to i koła kapcie miały, nawet Robert urwał koło,oj już nie jest tak wesoło, czy pojedzie czy naprawią, czy Kubicy uśmiech sprawią??? No i info Rally dwa, niech zabawa dalej trwa, wynik dla nas się nie liczy, teraz Robert tylko ćwiczy,by niebawem zlać Ogiera bo się z Robem nie zadziera.Tak sobota nam minęła i niedziela się zaczęła, już na starcie jest miejscówka, już nadjeżdża nam czołówka, ale halo gdzie Kubica, nasza Polska Błyskawica, wtem się w głowie robi zator, info poszedł ALTERNATOR,CICHO ,CICHO krzyczę z dala, ktoś tam w lesie popie.....i wskakuję w linię startu, Robert nie rób nam już żartu, bo mi cukier spadł do zera i nerwówka się udziela. Czas już pisać zakończenie, jakie męczy nas zmęczenie, jak czas szybko mija z Wami, z Klubowymi wariatami. Dziękujemy za te chwile, czas spędzony był tak mile!!!

@Asia
Ja od siebie tylko dodam, że żałuję że było tak krótko... Klubowicze są super!!! Wszyscy razem i każdy z osobna :) Jest chemia i nadajemy na tych samych falach :) Wspólne oglądanie ma żywo oesów jest milion razy fajniejsze niż przed monitorem.. Sam rajd fajny, świetna atmosfera, mógłby być tylko bardziej kompaktowy, żeby można było więcej zobaczyć i z mniejszą, jak napisał Grzesiek ilością czerwonej tasiemki w nieuzasadnionych miejscach.. Cieszę się również, ze Robertowi się podobało i dumna jestem z kibiców, którzy po wyłamaniu koła wspierali go dobrym słowem i dodali otuchy :)) Myślę, że dla Roberta, który dziennikarzom musi tłumaczyć sie z oczywistych przy braku doświadczenia dzwonów i incydentów, jest to bardzo ważne... Dzięki tez dla Maćka Szczepaniaka, który po zakończeniu rajdu i prośbie pana dziennikarza z TVP o wywiad na tle zjeżdżających samochodów, powiedział, że na tle naszej flagi będzie lepiej :))))


Nowa flaga.

W związku z powracającym tematem nowej Klubowej flagi zamieszczamy poniżej ankietę, w której wspólnie zdecydujemy czy takową wspólnie utworzymy.
Warto także pamiętać, że nowa flaga łączy się z pewnymi kosztami.
W sondzie pytamy jakie jest Twoje zdanie na ten temat.
Głosować możecie do niedzieli  do g. 19:00
Czytaj dalej / Read more Komentarze kibiców